Tokio, 11/07/2015: girls just wanna have fun

O rany,  to była intensywna druga połowa lipca. Nie dość, że przygotowania do kolejnego koncertu E.L.L. zajęły mnóstwo czasu (ale czego się można było spodziewać po aranżacji Bohemian Rhapsody ze wszystkimi harmoniami…), to jeszcze jakiejś sile Opatrzności przypomniało się, że w sumie, to ja jestem na stypendium naukowym i powinnam się uczyć. Jednym słowem: na zmianę nauka i próby. Na dodatek słynne japońskie lato pokazuje co potrafi. A w sierpniu będzie jeszcze goręcej. I jeszcze wilgotniej. Jej.

Czasem jednak trzeba sobie zrobić przerwę od monotonii codziennego życia, nawet jeśli ta monotonia w Tsukubie jest całkiem przyjemna. I tak oto postanowiłam wybrać się do Tokio w doborowym, rosyjsko-słoweńskim towarzystwie. Miałyśmy dwa cele: kolejna z restauracji Alicjowych, tym razem w Ginzie, oraz Epson Aqua Park w Shinagawie, gdzie podobno była bardzo efektowna wystawa meduz. A ja lubię meduzy.

Tym razem, zamiast Tsukuba Expressem, pojechałyśmy do Tokio autokarem. Co oznacza, że przystankiem końcowym by dla nas historyczny Tōkyō-eki. Spacer po takim dworcu, to zwiedzanie samo w sobie.

Czytaj dalej

Quest: job permission (5/11/2014 i 28/11/2014)

Witajcie wszyscy przyjaciele i znajomi po drugiej stronie ekranu! Chciałabym was uspokoić: to, że się nie odzywałam przez dłuższy czas nie wynika z tego, że coś mi siętało. (Chociaż fakt, w międzyczasie zaliczyłam kurację antybiotykową. Ale o tym następnym razem.) Tak to czasem bywa, że autor ie ma za bardzo kiedy usiąść i sformułować myśli, bo dopada go życie poza twórczością. Nie takie ciekawe, inspirujące do pisania, tylko zwykła codzienna wspinaczka przez meandry codzienności. Nie oznacza to,że ta codzienność jest gorsza, po prostu…absorbuje.

Odłóżmy jednak marne próby usprawiedliwiania się na bok i zajmijmy się czymś ciekawym. Tak się akurat złożyło, że właśnie pomyślnie zakończyłam wyprawę po skarb zwany Permission to Engage in an Activity Other Than That Permitted by the Status of Residence Previously Granted (po polsku „Pozwolenie na anagażowanie się w czynności nieokreślone przez uprzednio zatwierdzony Status Pobytu”. O rany, jaki łamaniec językowy…). Krótko mówiąc, chodzi o pozwolenie na wykonywanie pracy dorywczej, po japońsku arubaito. Droga do uzyskania tego pozwolenia okazała się nadspodziewanie trudna, jak gdyby wszystko sprzysięgło się przeciwko mnie. Tym większą satysfakcję sprawiło mi osiągnięce celu i późniejsze świętowanie 🙂

Shinagawa. Pierwsza lokacja w queście 🙂

Czytaj dalej