drobiazgi wszelakie vol. 8

Dlaczego z każdym miesiącem moje życie w Japonii, mimo że teoretycznie pozbawione wszelkich wydarzeń, wydaje się coraz bardziej intensywne? Jest tyle rzeczy, które zaprzątają moją uwagę, przez większość czasu po prostu płynę z prądem. I dopiero teraz mam chociaż chwilkę, by się zatrzymać i spróbować je uchwycić.

Kocham tak frunąc z wiatrem wydarzeń. Dzikie życie, które zaskakuje, nie pozwala zasnąć ani się znudzić. Ale czasem, nawet na chwilę, trzeba się zatrzymać i odpocząć.

~~~~

Na szczęście ten tydzień idealnie pozwala właśnie na takie zatrzymanie. Jest to tydzień, w którym odbywa się większość festiwali Obon*. W związku z tym większość Japończyków wraca na swoje rodzinne wioski, gdziekolwiek te wioski są, a sklepy i inne instytucje zamykają swoje podwoje. Dosłownie i w przenośni można to nazwać Tygodniem Śmierci.

*Obon, to japońskie Święto Zmarłych. Tylko w przeciwieństwie do naszego święta, nie obchodzi się go jednego dnia. W większości miejsc wypada ono gdzieś pomiędzy 13 a 16 sierpnia. O sposobach obchodzenia można co nieco poczytać na Wikipedii: klik!

~~~~

Obon, to również czas festiwali, zarówno tych dużych i słynnych, jak i takich zupełnie malutkich. W piątek postanowiliśmy wybrać się ze znajomymi na taki malutki, zorganizowany przez zarząd tutejszych rezydencji JST. Odbywał sie on na podwórku jednej z rezydencji w Tsukubie i był…uroczy. Stoiska z jedzeniem, występy taiko, muzyczne i taneczne, latarnie. Tak jak każdy porządny lokalny festiwal. Tylko, że w miniaturce. A na końcu wszyscy tańczyli Bon Odori wokół wielkiego drzewa.

Czytaj dalej

Różne przepisy na Gwiazdkę za granica (część 2 – Asia w Tokio. 23-24.12.2014)

Witajcie wszyscy w Nowym Roku, 2015, znanym także jako Rok Owcy! Mam nadzieje, że okaże się on dla was najlepszym rokiem ze wszystkich dotychczasowych. Niech Owca będzie wam łaskawa! ^_^
Trochę się spóźniam z tą notką, zdaje sobie z tego sprawę. Przełom miesiąca to jednak zawsze dla mnie ciężki okres — nie wiem do końca czemu… może przez pełnię księżyca, która była 5 stycznia? Wiem, że nie jestem jedyną osobą, która w czasie pełni ogarniają dziwne niepokoje. Może cos w tym jest.

W każdym razie dzisiaj chciałabym kontynuować moja prywatna Opowieść Wigilijną. Tym razem zamiast o przyjaciołach (i wrogach, a przynajmniej hejterach), będę pisać o Tokio, gdzie spędziłam dwa dni. Będzie bardzo dlugo i gęsto od zdjęć, od razu uprzedzam. Cóż jednak zrobić, niektórych rzeczy nie oda nawet tysiąc słów…zdjęcia tez nie do końca się sprawdzają, ale na pewno pomogą, chociaż w części przybliżyć wydarzenia.

Święta po japońsku — praktyka (23.12.2014)

Co prawda 90% japońskich uniwersytetów, w tym Tsukuba Daigaku, nie rozciąga ferii zimowych na okres bożonarodzeniowy. Jednak zawsze można liczyć na przynajmniej jeden dzień wolny. Jest to 23 grudnia, czyli data urodzin cesarza Akihito. Tego właśnie dnia moja dobra znajoma z Tokio, Aki, zaprosiła mnie na Christmas Party. Celowo nie używam tutaj polskiej nazwy, gdyż Japończycy po prostu przyswoili sobie angielskie wyrażenie (kurisumasu paatii) a po polsku ani słowo „przyjęcie”, ani „impreza” dobrze nie oddaje charakteru spotkania. Szczerze mówiąc, nie wiedziałam do końca, czego się spodziewać, ale bardzo się ucieszyłam z zaproszenia — nie ma chyba nic gorszego, niż samotna Gwiazdka. Na dodatek znam tez współlokatorkę Aki, Mio, wiec uznałam, że nie może być źle.

unnamed

Czytaj dalej

le Bic Mac, czyli Asia w Krainie Popkultury (1)

Mimo rozlicznych atrakcji, w jakie obfituje życie w Japonii, staram się nie zapominać o pewnego rodzaju higienie umysłowej. Mam przez to na myśli obcowanie z wszelkiego rodzaju (pop)kulturą.
Co tu dużo kryć, bez odpowiedniej dawki słowa pisanego mój mózg zaczyna gnić. Tak samo zaczyna gnić bez odpowiedniej dawki fikcji, aczkolwiek niekoniecznie musi to być fikcja literacka. Nie bez powodu seriale od pewnego czasu staą się coraz popularniejszym hobby. Każdy chyba od czasu do czasu musi przerzucić swój umysł na inny, niezobowiązujący tor. A że w genach mamy miłość do opowiadanych historii…

Tak więc zapraszam was na krótką wycieczkę po mojej własnej Krainie Czarów, stworzonej ze wszystkiego, co nie jest prawdziwym życiem.

Część pierwsza – książki Czytaj dalej