jesień w Ibaraki

To najpiękniejsza pora roku, jaką do tej pory widziałam.

Żałuję, że tak często musiałam koło niej przejeżdżać na rowerze, podążając na zajęcia czy też chcąc się z kimś spotkać.

Tutaj nadal kwitną drzewa, mimo że już nastał grudzień.

Tu wszystkie kolory wydają się żywsze. Żółć, pomarańcz, czerwień…nie pamiętam, kied ostatni raz w Warszawie widziałam czerwone liście. Chyba w dzieciństwie, w Parku Łazienkowskim. Bo na warszawskich ulicach panuje brąz i żółć.
Ale nie tutaj. Tutaj obecne są wszystkie kolory jesieni. Czasem aż zbyt jaskrawe w pełnym słońcu. Czasem skryte za mgłą. Czasem rozbłyskujące nagle w środku nocy dzięki ulicznym latarniom.

Wejść między drzewa i tańczyć z opadającymi liśćmi.

Czytaj dalej