kawa z wężem w Harajuku (5.09.2015)

To, że w Japonii znajdują się kawiarnie z kotami czy z sowami, chyba już nikogo nie dziwi. Ale węże? Węże przecież nie są kawaii, nie mają futerka…nóg zresztą tez nie… i jak w ogóle można chcieć spędzać czas w towarzystwie oślizgłego gada, fuj!

Właściciel otworzonej na początku sierpnia wężowej kawiarni w Harajuku na pewno by taka opinie wyśmiał.

Kawiarnia nazywa się Snake Center i znajduje się tuż przy stacji Meijijingumae. Od głównej bramy świątyni Meiji-jingu i słynnego mostu cosplayerów dzieli ją rzut beretem przez skrzyżowanie. Uznałam, że przed wyjazdem muszę tam pójść i nic mnie nie powstrzyma.

Po wjechaniu na ósme piętro wysokiego budynku moim oczom ukazała się na pozór całkiem zwykła kawiarnia. Wystrój prosty, ale ładny, dużo zieleni roślinnej i plakatowej, a ja lubię zielony*. Na dodatek wystawa z różnymi gadżetami promującymi kawiarnie. Jak tylko przekroczyłam próg, jeden z pracowników przywitał mnie i zapytał „is Japanese okay…?”, na co odpowiedziałam, że owszem. W związku z tym wyjaśnienie, jak działa kawiarnia, usłyszałam w nieco uproszczonym na mój użytek japońskim.

*Bądź co bądź jestem dumnym dzieckiem Slytherinu 😉

Za wstęp do kawiarni płaci się tysiąc jenów (ok. 31 zł). W czasie godzinnego pobytu w kawiarni przysługuje jeden napój oraz towarzystwo małego węża zamkniętego w szklanym pudelku. Pudelkiem nie wolno potrząsać ani gwałtownie nim ruszać. Otwieranie również jest wykluczone. Za dodatkową opłatą wynoszącą 540 jenów można jednak wybrać dorosłego węża z otaczających gablot i wziąć go na ręce. Zdjęcia oczywiście dozwolone bez limitu.

Wybrałam sobie chyba najmniejszego węża, jaki był w całym sklepie. Jak mogłam przeczytać na dołączonej etykietce, mój waz należał do gatunku „węże zbożowe” i miał na imie Momotaro.

Większość węży w kawiarni, to węże zbożowe. Nie są one trujące, występują w najróżniejszych kolorach, no i nie są za wielkie — maksymalna długość, to „jedyne” półtora metra.

„corn snake, coral, name: Momotaro”

W kawiarni oprócz mnie przebywała jeszcze para studentów oraz tatuś z może 6-letnim synkiem**. Chłopczyk zadawał dużo pytań, co było mi bardzo na rękę, bo sama nie musiałam ich zadawać. Dzięki nim dowiedziałam się trochę nowych rzeczy o wężach. Inne rzeczy wyjaśnili mi pracownicy. Np. podobno jeśli w domu znajdzie się węża, to jest to dobry omen (śmiem twierdzić, ze Tima, któremu wąż wlazł na balkon, twierdził co innego), a fragment wylinki węża noszonej w portfelu ma przynieść bogactwo.

**Oczywiście w internecie zamieściłam zdjęcia bez ludzi, żeby nie łamać niczyich praw do wizerunku.

Po głębokim namyśle i wypiciu (bardzo dobrej zresztą) kawy z lodami uznałam, że wizyta jednak nie będzie kompletna bez możliwości dotknięcia jednego z gadów. Poprosiłam obsługę o podanie jednego. Trochę się zdziwili, że wybrałam takiego, co cały czas siedział w pojemniku z wodą***, ale jakoś wyjątkowo mi się spodobał. Zanim trafił w moje ręce, został dokładnie wytarty.

***Jako, ze węże są z natury swojej suche, lubią spędzać czas w wodzie. Zwłaszcza przed zrzuceniem wylinki. Może stad się wziął stereotyp, że są obślizgłe i ble.

Jak mi wyjaśnili panowie z obsługi — kurcze, cały czas się powstrzymuje, żeby nie pisać o nich per „smutni panowie”, bo byli ubrani na czarno i bardzo poważni… ale to by źle brzmiało — waz na moich kolanach jest „w wieku licealnym”, dlatego jeszcze nie był tak gruby i długi, jak dorosły przedstawiciel gatunku. A znajdujący się na moim stoliku Momotaro, to już w ogóle jest „baby snake”.

Może właśnie dlatego uznałam je za dość…fajne. Mimo ze licealista cały czas próbował się owinąć wokół mnie jakby chciał mi służyć za pasek do spodni.

Osobiście uważam, że to był bardzo dobrze spędzony czas (Slizgonka ze mnie na całego, yay), pozostali klienci też wydawali się zadowoleni. Zwłaszcza chłopczyk, który cały czas powtarzał „ah, gdyby to był sklep ze zwierzętami…”. 😀 Czy jednak Snake Center zdobędzie stałych i wiernych klientów, tak jak kawiarnie kocie czy też sowie? Tego nie wiem. Wiem za to, że warto tam pójść przynajmniej raz i samemu się przekonać, czy te węże są takie straszne.

PS. Anna-senpai tez była w tej kawiarni. Link do jej notki: http://bzioo.blogspot.jp/2015/08/nie-porusza-zadna-nozka.html

Reklamy

2 thoughts on “kawa z wężem w Harajuku (5.09.2015)

  1. angelene pisze:

    Mam raczej mieszane uczucia względem tych wszystkich kawiarni ze zwierzętami, ale do takiej pewnie bym się wybrała, gdybym miała okazję. Dla mnie węże są tak fajne jak i sowy (a malutkie żmije jakie spotykam czasem w okolicy mojego domu są nawet całkiem kawaii :D).

    Polubione przez 1 osoba

  2. Anna pisze:

    Dziękuję za wrzucenie mojego linka *^^* Też bardzo, ale to bardzo żałowałam, że nie był to sklep ze zwierzętami… Hognose snake (heterodon) z zadartym noskiem był tak cudny, że miałam ochotę od razu kupić jednego dla siebie *-* Może pewnego dnia…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s