drobiazgi wszelakie vol. 7

Bardzo długo (to znaczy przez dwa tygodnie, he he) nie działo się nic ciekawego, a potem nagle się posypały małe rzeczy. Pora na ich utrwalenie w kronice drobiazgów wszelakich. Zapraszam!

~~~~

Na sam początek może niezbyt popularna ale dość ważna informacja: jeśli kiedyś jako studenci będziecie chcieli wysłać kasę z Japonii do Polski przez Western Union, musicie mieć pozwolenie na „inne czynności niż określone w wizie”! Zwane potocznie pozwoleniem na prace dorywczą.
Na szczęście mam. Ale moja mina, jak o tym usłyszałam, była bezcenna.

~~~~

Nie wiem, czy kiedykolwiek chwaliłam się tym, jaką mamy wypasioną bibliotekę uniwersytecką… Powiem tak: jest mniejsza i nieco mniej przytulna niż BUW, ale dużo bardziej wygodna w użytkowaniu. A także dużo bardziej zinformatyzowana.
Mamy też takie fajne automaty do samodzielnego wypożyczania książek, które działają na kody kreskowe.

20150707_210040

Bardzo wygodne ❤

~~~~

Maks mi ostatnio opowiadał, jak to poszedł na nomihoudai z dwójką innych znajomych i zaczęli gadać z siedząca obok grupą Japończyków. Podobno ci Japończycy gadali tylko o cyckach. Dosłownie. I o seksie.
Do tego stopnia, że Maks z kolegami sami poprosili o zmianę tematu.
A już myślałam, że „japońscy zboczeńcy”, to tylko mit…Najwyraźniej jednak jest do pewnego stopnia uzasadniony.
Pewnie sama bym się nigdy na własnej skórze o tym nie przekonała. Dlaczego? Bo jestem dziewczyną i żaden Japończyk nie pozbędzie się przy mnie maski do tego  stopnia.

~~~~

Czas na promocję dobrych artystów! Okazało się, że jedna z moich senpaiek z E.L.L. jest diablo uzdolniona i robi świetne ilustracje. Oto projekt na bluzę chyba z zeszłego roku:

Więcej na: http://oishiiooishi.tumblr.com/

~~~~

Mateja mi z kolei opowiadała, że jak wpłacała raz pieniądze do banku, to obsługa pytała się jej trzy razy, czy to jest jakaś płatność. Na co Mateja niezmiennie odpowiadała, że nie, po prostu chce mieć te pieniądze na koncie i potem wypłacić potrzebna sumę. W końcu kobieta z okienka zareagowała mega zdziwionym:
– Ale dlaczego chce pani wpłacać pieniądze, jeśli potem będzie je pani wypłacać?
W Japonii chyba wciąż się myśli o pieniądzach w kontekście gotówki.

~~~~

Jak wspomniałam we wstępie, przez ostatnie dwa tygodnie niemal nic się nie działo. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, ze to przez tsuyu (japońska porę deszczową), które wtedy wreszcie dało o sobie znać. Deszcz niemal codziennie przez dwa tygodnie. Uch.
Sytuacja jednak uległa zmianie w ten piątek.

  • Piątek: yes, nareszcie słońce! Wszyscy się cieszą i wychodzą na dwór.
  • Sobota: gorąco ale daje radę!
  • Niedziela: omg, gorąco! Wszyscy stypendyści zamykają się w pokojach do zachodu słońca.
  • Poniedziałek: Asia siedzi z włączoną klimą i pisze bloga.Nagle zauważa, że na dworze jest wiatr. Ucieszona postanawia otworzyć okno i wpuścić trochę świeżego powietrza do środka.
    Otwiera okno…
    Do środka wpada fala skondensowanego gorąca…
    Asia zamyka okno jak najszczelniej i ponownie włącza klimę.

A to podobno jeszcze nie jest lato w japońskim wydaniu. Ups.

~~~~

Jaram się mega, bo moja akcja promocyjna pt. „promujemy polskiego rocka wśród Japończyków” zaczyna odnosić pierwsze sukcesy.

Untitled

~~~~

Pozmieniały mi się nieco plany muzyczne: zamiast wystąpić na koncercie E.L.L. 30 sierpnia z cover bandem Jefferson Airplane, wystąpię 22 sierpnia na jakimś koncercie tematycznym.
Powód: Onoken, basista i pomysłodawca zespołu, wyjeżdża 30 do Francji na miesiąc.
To, że koncert będzie szybciej, mi nie przeszkadza, ale kurcze… muszę się dowiedzieć o tym evencie czegoś więcej. Wczoraj załapałam tylko ogólną ideę, że to jest coś w klimacie lat 70.-80.
Powinnam chyba się stresować. Póki co jednak dużo bardziej się stresuję koncertem lipcowym. Bohemian Rhapsody nam się zachciało…:D

~~~~

Ciekawe słówko na dziś:
shachiku – korporacyjny niewolnik. Jak to Onoken stwierdził: „W Japonii gdzie by się nie pracowało, to tylko shachiku i karoushi„. Bardzo zachęcające do powrotu.

~~~~

W ogóle, Onoken WRESZCIE się odnalazł, bo przez ostatnie dwa tygodnie zupełnie z nim nie było kontaktu… Na próbie przepraszał każdego członka zespołu z osobna. I za każdym razem, gdy się pomylił. Albo, gdy ktoś inny się pomylił.
W zasadzie jest to japońskość w pigułce.

~~~~

Na sam koniec: pewnie już większość z was o tym wie, ale założyłam fanpage bloga na Facebooku.
https://www.facebook.com/type.b.negative.no.wonderland
Jeśli chcecie być „na bieżąco”, zapraszam do klikania „Lubię to!”.
Zachęcam też do komentowania zdjęć i linków. ^_^

2 myśli w temacie “drobiazgi wszelakie vol. 7

    • Type B Negative pisze:

      Tak, sam Marcin należy do osób o bardzo mało wybrednym poczuciu humoru. Dlatego własnie fakt, jak on podkreślał zmęczenie tym tematem Di w ogóle jego zdziwienie natężeniem cycków w konwersacji) było bardzo… wymowne. 😛

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s